Copyright by Andrzej Golonka
 

 

Arykuły które ukazały się w prasie specjalistycznej

Wizyta w ośrodkach dla osób autystycznych w Reykjaviku
(sierpień 2003)

Marcin Michalski. Zespół Szkół nr 13 Kraków.

Mój 14 dniowy pobyt na Islandii postanowiłem z racji wykonywanego zawodu, urozmaicić o wizyty w miejscach, gdzie odbywa sie praca z osobami autystycznymi. Cel ten osiagnałem dzięki internetowi, który pozwolił mi na nawiazanie kontaktu z Sigrun Birgisdottir- dyrektorem naczelnym Islandzkiego Towarzystwa Autystycznego. Ta niezwykle sympatyczna osoba nadała nowy wymiar mojej wyprawie, dzieki czemu moge sie podzielić nowymi doswiadczeniami, które zdobyłem w Reykjaviku- stolicy Islandii. Pierwsza odwiedzona placówka był Rauðaborg- dzienne centrum dla piecćdziesięciorga zdrowych dzieci. W centrum mego zainteresowania znalazł sie 5-letni chłopiec prowadzony terapią behawioralną przez dwie nauczycielki. W ramach integracji i generalizacji nabytych umiejetnosci właczają go one do różnych grup. Praca trwa 8 godzin dziennie przez 5 dni w tygodniu. W trakcie krótkiej wizyty w tym miejscu miałem okazje zaobserwować naukę rozumienia mowy, doskonalenie mowy czynnej, naukę dokonywania wyborów oraz wygaszanie zachowań agresywnych. Praca odbywa sie w przyjaznym otoczeniu, koszty rozkładaja sie częściowo na rodziców uiszczajacych standardową opłatę za pobyt dziecka w ośrodku, resztę zaś pokrywa państwo. Następna placówka, najciekawsza z mojego punktu widzenia był Iðjuberg, który jest połączeniem warsztatów terapii zajęciowej oraz zakładu pracy chronionej. Jest to centrum dziennego pobytu dla dorastajacych osób upośledzonych umysłowo i osób z autyzmem. Obecnie zatrudnienie znajduje tu 30 osób, z pośród których 12 stanowią osoby autystyczne. Niektóre osoby przebywają tu cały dzień, niektóre zaś pół dnia. Wszyscy pracują 3-6 godzin dziennie otrzymując za to pieniądze. Miejsce to finansowane jest przez miasto Reykjavik, lecz część opłat ponosi rząd. W centrum tym zatrudnionych jest 12 osób personelu ale w „strefie pracy osób autystycznych” w razie potrzeby można liczyć na pomoc ze strony domów rodzinnych, w związku z czym najczęściej pracuje się w systemie 1:1. Najciekawsze w tym miejscu według mnie były różne rodzaje wykonywanych prac. Każda z nich była prosta i podzielona na etapy. Centrum to ściśle współpracuje z Icelandair, czyli islandzkimi liniami lotniczymi, dla których osoby upośledzone pakują sztućce, chusteczki jednorazowe i inne niezbędne w trakcie lotu rzeczy. Inne wykonywane prace to pakowanie w folie czasopism, kartek światecznych, korespondencji dla firm, małych materiałów budowlanych oraz wiele innych zleconych prac. Kolejnym odwiedzonym przeze mnie miejscem był Gylfaflöt, czyli dzienne centrum pomocy dla osób w wieku 18-25 lat. Przebywa w nim 40 uczniów. Część z nich jest tu cały dzień, inni zaś przyjeżdżają tu po zajęciach w szkole lub po pracy. W części dla osób upośledzonych funkcjonują różnego rodzaju pracownie o charakterze treningowym i hobbystycznym (dydaktyczne, pracownia krawiecka, stolarska, komputerowa, umiejetnosci higienicznych). Nad pracą placówki czuwa 19 osób personelu. Drugie piętro zajmują osoby autystyczne, tworzace 5-osobową grupę, z którą pracuje się w systemie 1:1. Centralnym punktem jest domowo urządzony pokój goscinny z kanapa i planami dnia. Znajdują się tu klaso- pracownie oraz mała sala gimnastyczna i kuchnia dydaktyczna. Całość urzadzona jest w bardzo przyjazny oraz uporzadkowany sposób. W drodze do nastepnego miejsca zatrzymałem się przy trzech kolejnych placówkach. Reykjavik jest najczystszą europejską stolicą, wiec przyjemnie ogladało się miejsce budowy Jöklasel- pawilonu składajacego sie z szesciu apartamentów, kady po 45 metrów kwadratowych. Obecnie mieszka w nich sześć osób autystycznych. Każda posiada do własnej dyspozycji salonik, kuchnię, sypialnię, łazienkę oraz ogródek do relaksacji. W trakcie dnia praca odbywa sie tradycyjnie w systemie 1:1, w nocy zas personel redukowany jest do dwóchosób. W kosztach partycypuje miasto oraz rząd. Nie udało sie niestety zdobyć na czas zezwolenia na wejscie do najdroszej placówki dla osób autystycznych, czyli Dimmuhvarf, gdzie szesciu młodych ludzi z autyzmem żyje w sześciu apartamentach po 36 metrów kwadratowych każdy. W miejscu tym praca odbywa się w systemie 1:1. Jeśli któryś z mieszkańców nie jest w szkole- pracuje w ośrodku. Wedle zapewnień mojej przewodniczki- Sigrun, poziom placówki jeśli chodzi o wyposażenie jest bardzo wysoki, lecz pomimo tego nie ma mowy o jej zamknięciu (tak zapewne stałoby się w Polsce). Innym niezwykle ciekawym ze względu na idee miejscem jest placówka doraźnej pomocy dla rodziców. W momencie, gdy rodzina znajdzie sie w nagłej potrzebie, może zostawiać pod dobra opieką swoje dziecko do momentu rozwiązania problematycznej sytuacji (nieoczekiwany wyjazd, choroba, chęć odpoczynku od dziecka itd.). Można również zapisywać dziecko na pobyt z wyprzedzeniem czasowym. Płacą za to rodzice, choć można starać sie o dofinansowanie. Dowiedziałem się, że placówka ta cieszy sie dużym zainteresowaniem. Wreszcie dotarlismy z Sigrun do ostatniego, bardzo ciekawego miejsca zwanego Trönuhólar, zlokalizowanego, jak inne placówki pośród innych domów. Jest to dom dla pięciu dorosłych osób z autyzmem, robiacy na wejsciu bardzo pozytywne wrażenie. Wnętrze jest urzadzone z dużym smakiem. Centralnym punktem domu jest przestronny salon z wejściem do ogrodu. Znajduje się tu kuchnia dydaktyczna oraz pracownia hobbystyczna. Każdy z lokatorów dysponuje własnym pokojem. Wspólna jest łazienka. Jeden z mieszkanców z uwagi na bardzo trudne zachowania mieszka w podziemnej części domu. Jego pokój pozbawiony jest zbędnych przedmiotów. Inne sa przykręcone do ścian, czy podłogi. Uczestnicy dysponuja własnym busem, dzięki czemu mogą często wyjeżdżać na wycieczki. Koszty rozkładają się na miasto i rząd. W trakcie wizyt w wymienionych miejscach poznałem wiele przyjaznych osób, porównałem polską i islandzką rzeczywistość, i w ten oto sposób zakończyła sie przygoda z krajem moich marzeń...może niezupełnie- zażyłem jeszcze nieopisanej przyjemnosci zanurzenia sie w geotermicznej Błekitnej Lagunie.


Terapia behawioralna a autyzm.
Marcin Michalski. Zespół Szkół nr 13 Kraków.

Celem niniejszego opracowania jest umożliwienie bardziej świadomego spojrzenia na propozycje edukacyjną, jaką stanowi terapia behawioralna oraz zachęcenie do zgłębiania tego interesujacego tematu. Nie jest możliwe przekazanie nawet najważniejszej części wiedzy z zakresu teje formy terapii, lecz możliwa jest zmiana naszego sposobu myslenia na temat pracy z użyciem elementów tej metody w odniesieniu do osób z autyzmem. Specyfika ich funkcjonowania, szczególnie w zakresie interakcji społecznych, komunikacji i wyobraźni oraz zakres problemów w tych sferach sprawiają, że nastepuje stopniowa weryfikacja istniejacych form pomocy tym osobom. Jeśli kryterium weryfikacji metod stanowić będzie skuteczność, to do najskuteczniejszych zaliczana jest terapia behawioralna. Przełomowe znaczenie dla jej rozwoju miało stwierdzenie Ferstera, który odkrył, że autyzm nie jest beznadziejnym zaburzeniem, nie rokującym nadziei na poprawę. W ślad za tym odkryciem poszli Lovaas i Smith, którzy sformułowali główne założenia behawioralnej teorii autyzmu:

1. Terapia behawioralna dzieci autystycznych powinna opierać się na ogólnych prawach uczenia.

2. Autyzm to nie jeden główny, lecz szereg deficytów rozwojowych, nad którymi należy pracować.

3. Układ nerwowy osób autystycznych nie pozwala na przyswojenie im wszystkich bodźców z otoczenia, dlatego należy stworzyć im specjalne otoczenie (strukturyzacja).

4. Podejście behawioralne musi opierac sie na indukcji, czyli zbieraniu danych i ich analizie, a nie na domysłach.

Na założeniach powyższych m.in. opierają sie ogólne założenia terapii behawioralnej:

1. Zajmuje sie tym, co widoczne w zachowaniu dziecka.

2. Nad jej przebiegiem czuwa wyszkolony terapeuta.

3. Tłumaczy zaburzenia w rozwoju dziecka „niedopasowaniem” układu nerwowego do wymaganń otaczajacego środowiska.

4. Jest podejściem całościowym, obejmujacym swym działaniem dziecko, jego dom, szkołę i  otoczenie społeczne.

5. Punktem wyjścia jest diagnoza, określajaca stan rozwoju dziecka oraz nieprawidłowosci w jego zachowaniu.

6. Na podstawie diagnozy formułuje się cele (krótkoterminowe) i wzmocnienia, będace podstawa indywidualnych programów terapeutycznych.

7. Używa sie jasnych i precyzyjnych terminów, nie dających możliwosci różnych interpretacji.

8. Ważnym elementem jest system wzmocnień, który stosuje się w sposób sciśle zaplanowany.

9. Kluczową część metody stanowi analiza behawioralna, której celem jest analiza zarejestrowanych rezultatów oraz skuteczności wybranych dróg postepowania

10. Dużą wagę przywiazuje się do systematycznego dokumentowania wyników pracy terapeutycznej.

 

Jak widać, w podejsciu tym najistotniejsza jest praca z dzieckiem i systematyczna ocena jego funkcjonowania. Uwzględniajac ograniczenia w dostepie do uszkodzonego wnętrza osoby z autyzmem, a tym samym problemy z identyfikacją i usuwaniem czynników wewnetrznych, odpowiedzialnych za problemy tych osób, bierze sie pod uwagę innego rodzaju czynniki. Łatwiejszymi do zidentyfikowania są czynniki zewnętrzne, które po pierwsze przyczyniły się, a po drugie podtrzymują istniejacy problem. Nie pomijajac zatem znaczenia czynników biologicznych, w celu uzyskania pełniejszego obrazu danej osoby, uwzglednia się historię jej uczenia się oraz obecne uwarunkowania sytuacyjne. Na tej podstawie planuje się zmiany w dotychczasowym funkcjonowaniu i rozwija się nowa historię uczenia. Kluczową rzeczą w nauce dzieci autystycznych jest to, by potrafiły wykonać proste polecenia typu: wstań, usiądź, chodź do mnie itd. Brak tych podstawowych umiejetności może utrudnić, a nawet uniemożliwic naukę. Dlatego podstawą jest nauczenie dziecka, jak sie uczyć. Nie bez przyczyny podejście behawioralne, zwane jest intensywnym, gdy w maksymalnej liczbie godzin pracy indywidualnej (40-80 godzin tygodniowo!) upatruje się klucz do sukcesu. Badania naukowe wykazały, że najistotniejsze są lata nauki przed szkołą. Wczesna interwencja pozwoli zatem na szybsze nabycie umiejetności i uniknięcie utrwalenia problematycznych zachowań.

Główne cele terapii behawioralnej:

 

  • rozwijanie zachowan deficytowych Zachowania deficytowe to zachowania występujace u dziecka z autyzmem zbyt rzadko lub nie występujace wcale, a które uważane sa za prawidłowe i pożadane u zdrowego dziecka w pewnym wieku i w pewnych okolicznosciach ( prawidłowa mowa, okazywanie uczuć, zabawa zabawkami, itd.).

  • redukowanie zachowań niepożadanych Bez redukcji tych zachowań nie ma mowy o skutecznosci terapii. Działanie to opiera sie na: szczegółowym opisaniu zachowania, zmierzeniu jego natężenia, zaplanowaniu i wprowadzeniu w życie koniecznych zmian oraz na ocenie efektywności wprowadzonych działań. 

  • generalizacja i utrzymanie efektów terapii. Uczenie się to nie tylko opanowywanie i utrwalanie pewnych umiejetności i zachowań, ale także przenoszenie ich na sytuacje mniej lub bardziej podobne do tej, które wytworzyły te umiejetności, czy zachowania.Generalizacja nastepuje wówczas, gdy zachowanie:
    1) pojawia sie w różnych środowiskach i w obecności różnych osób (np. spokojne siedzenie w klasie, w domu, w kościele  w obecności innych nauczycieli, rodziców itd.). Mówimy tu o generalizacji bodźca.
    2) rozszerza sie na wiele pokrewnych zachowan (generalizacja reakcji)
    3) utrzymuje sie w czasie (trwałosc reakcji)

    Kwestia, której nie należy pomijać, sa zasady postepowania terapeuty behawioralnego (Geller, 1976) Do jego zadań zalicza sie:
    1) Ustalenie, co człowiek robi, lub nie, że ma byc poddany terapii.
    2) Ustalenie, czy można pomóc temu człowiekowi, a jesli tak, to zdecydowanie, czy zmiana jego zachowania bedzie pożądana dla niego i jego otoczenia.
    3) Stwierdzenie, w jakich warunkach i dlaczego pojawiaja sie zachowania zaburzone i społecznie aprobowane.
    4) Okreslenie konsekwencji niepożdanych form zachowania, czyli korzyści, jakie uzyskuje osoba zachowujaca sie w określony sposób.
    5) Sformułowanie celów terapii, a w ramach tego:
    rozważenie szans na modyfikacje tego zachowania, wybranie najefektywniejszych technik i procedur, ustalenie listy wzmocnień, ustalenie listy zachowań alternatywnych do zachowań niepożądanych                                                                                                                                       

6)Ustalenie ewentualnych zmian w środowisku pacjenta

7) Określenie metod pomiaru efektów terapeutycznych, wywołanych przez zastosowane procedury.

 

Wokół metody behawioralnej narosło wiele kontrowersji, a wsród wielu praktyków i teoretyków cieszy sie ona złą sławą. Jako praktyk dostrzegam klika przyczyn tego stanu rzeczy. Po pierwsze jest to droga forma terapii, lecz patrzac dalekosiężnie, włożone (szczególnie we wczesną interwencję) środki, są znakomitą inwestycją. Poza nielicznymi placówkami, działajacymi w oparciu o opcje behawioralna, stosuje sie tylko wybrane techniki z zakresu tej metody. Konsekwentne stosowanie jedynie wybranych technik wymaga tytanicznej pracy i konkretyzmu, co już na poczatku zniechęca wiele osób. Jako nauczyciele jestesmy czesto niekonkretni, niekonsekwentni, wtłaczamy naszym uczniom niepraktyczną wiedzę, pozbawiajac ich tym samym cennych i użytecznych doświadczeń. Cechuje nas powierzchowność i niechęć do naukowego podejścia. W codziennej pracy i życiu stosujemy wiele technik behawioralnych, czesto nawet nie zdajac sobie z tego sprawy. Prowadzenie działań określanych jako „terapia behawioralna” czestokroć nie miało z nią nic wspólnego. Osoba niedouczona, nawet posiadajaca dobre chęci, może wyrządzic uczniowi więcej złego, niż dobrego. Drugą stroną medalu jest działanie zgodnie z procedurami, jednak mało elastyczne. Zarówno jeden, jak i drugi czynnik były przyczyną wielu doniesień na łamach prasy, telewizji oraz internetu, odnośnie nieludzkiego  postepowania wobec uczniów w ramach „terapii behawioralnej”.

 

Dlaczego terapia behawioralna budzi tyle kontrowersji?


- Stawia się jej zarzut gwałcenia podmiotowości dziecka.

- Uważa się, że człowiek jest tu sprowadzony do roli bezwolnego przedmiotu.

- Metodę i techniki behawioralne przyrównuje sie do tresury.

- Ścisły podział na ucznia i nauczyciela nie uwzględnia chęci dziecka do udziału w zajęciach.

- Dopuszcza sie możliwosc użycia fizycznej interwencji, w przypadku odmowy wykonania przez ucznia polecenia np. wymuszenie założenia butów.

- Ostry podział na zachowania pożądane i niepożądane powoduje czesto koncentrowanie się na deficytach ucznia.

- Wyznacza sie uczniowi „zbyt prymitywne” cele, np. „samodzielnie myje rece”.

- Naraża sie dziecko na wykształcenie „zewnetrznego poczucia kontroli”.

- Zwraca sie do ucznia przy pomocy dyrektyw, żądan, poleceń

- Stosuje sie awersyjne srodki typu: izolacja, unieruchomienie, hiperkorekcja.

- Terapia ma objawowy charakter. (Wiktorowicz 1999)

Powyższe argumenty mogą być interesujacym polem do dyskusji na temat przedstawionej formy terapii. Dyskusja powinna być jednak oparta nie tylko na rzetelnej wiedzy, ale i doświadczeniu, którego nie zdobedziemy inaczej, niż poprzez interakcje z drugim człowiekiem. Zmieniajacy się system edukacyjny (dotyczy to równie terapii osób z autyzmem), wymusza na nas działania, które w jak najmniejszym stopniu mają nosić

znamiona przypadkowosci, domysłu, niedokładności, subiektywizmu. Tak więc, czy chcemy, czy nie, musimy byc po części behawiorystami...

 

Literatura zalecana

S. Geller. Wybrane zagadnienia z zakresu teorii i praktyki terapii behawioralnej. w : L. Wołoszy- nowa (red.),

Materiały do nauczania psychologii, seria IV, tom 5, PWN, 1976.

I. Lovaas. Nauczanie dzieci niepełnosprawnych umysłowo. Warszawa: WSiP]. 1993).

J. Kozłowski Zastosowanie teorii uczenia sie w terapii małych dzieci z autyzmem. w: Danielewicz, D., Pisula, E.

(red.) Terapia i edukacja osób z autyzmem. Wybrane zagadnienia. Warszawa, 2003

Modele zachowan oraz współpraca z dziecmi autystycznymi C.Maurice (red.), Warszawa 2002.

R.Wiktorowicz. Kierowac, czy byc kierowanym: Etyczne problemy dyrektywnego i niedyrektywnego podejscia

w terapii dzieci z autyzmem. w: Dziecko Autystyczne, Tom VII nr 1, Warszawa 1999.



Autoagresja u osób z autyzmem.
Refleksje teoretyczno-praktyczne.


Marcin Michalski. Zespół Szkół nr 13 Kraków.


Ból jest nieprzyjemny. Unika się go, o ile to możliwe. Wywołuje reakcje ucieczki. Dlatego trudno uwierzyć, że człowiek uszkadza własne ciało...

Annegret Eckhardt


Autoagresja wśród osób autystycznych jest zjawiskiem dosyć powszechnym, choć niezbyt często mówi się o jego istnieniu. Często idealizuje się obraz wymienionych osób, dzięki czemu mit „Rainmana” wciąż pokutuje. Autoagresja jest często niezwykle skutecznym „narzędziem”, za pomocą którego nasz uczeń, czy dziecko (wobec problemów  z konwencjonalnym komunikowaniem się z otoczeniem) sygnalizuje swoje chęci, czy niechęci. Utrzymuje się ona często dlatego, gdyż przynosi efekt. Jest to pierwszy krok do utrwalenia autoagresywnego zachowania i sprawienia, że pojawi się ono przy kolejnej okazji. Zachowania tego typu mogą trwać przez dłuższą część życia danej osoby, a wyeliminowanie ich może okazać się wręcz niemożliwe.Co może być przyczyną tego stanu rzeczy? Pracując z osobami przejawiającymi opisywane zachowania doszedłem do wniosku, iż jednym z najważniejszych czynników podtrzymujących „przy życiu” autoagresję jest wycofywanie się nauczyciela czy rodzica z postawionego zadania (nawet bardzo prostego) w momencie, gdy ona się pojawi. Dla mnie jest to dopiero początek pracy. Jest to oczywiście bardzo trudne, a czasem niebezpieczne dla obu „stron”, gdyż dochodzi do konfrontacji często rozbieżnych dążeń ucznia i nauczyciela. W konfrontacji tej należy być konsekwentnym, ale i przewidywalnym, gdyż  są to podstawowe wymogi w pracy z osobami zaburzonymi. Autoagresja często nie występuje w czystej postaci. Towarzyszy jej zwykle inna potężna broń, która wyzwala w nas strach- agresja. Naturalną tendencją człowieka jest ucieczka, gdyż zarówno autoagresja, jak i agresja naruszają ustalone normy ludzkiego zachowania. Ucieczka z kolei powoduje, że zachowania te utrwalają się. W pracy z osobami z autyzmem i pokrewnymi zaburzeniami nie ma prostych recept. Dynamika najtrudniejszych zachowań często nas zaskakuje, a czasem przerasta możliwości zrozumienia ich. Bywa i tak, że nie jesteśmy w stanie na obecną chwilę odnaleźć racjonalnej przyczyny szokujących nieraz aktów przemocy zadawanej sobie. Nawet nowoczesna aparatura, czy odkrycia farmakologii na nic się zdają wobec opisywanych zjawisk. Uważam, że musimy być elastyczni, kreatywni w poszukiwaniu rozwiązań i ciągle uczyć się (innych, niż naturalne) form reagowania w krytycznych momentach. Praktyka pokazuje, że nigdy nie jest na to za późno. Myśląc poważnie o przyszłości tych osób nie możemy pomimo wszystko pozwolić, by te formy kontaktu z otoczeniem były skuteczne. W innym przypadku nie znajdą one miejsca w przyjaznych dla siebie środowiskach, które nie są zainteresowane przyjmowaniem w swoje progi osób uciążliwych, a do takich na pierwszym miejscu zaliczają się ci, którzy przejawiają autoagresję czy agresję. Priorytetem powinno być zatem wyeliminowanie tych zachowań do możliwie najniższego poziomu i uczenie naszych podopiecznych umiejętności funkcjonalnych- ułatwi to z pewnością w przyszłości ich życie oraz osób za nie odpowiedzialnych. Literatura przedmiotu dotycząca autoagresji powinna być studiowana z dużą dawką ostrożności, gdyż czymś innym są akty autoagresji i sposoby przeciwdziałania im u osób autystycznych upośledzonych umysłowo i u osób w normie intelektualnej. W tym drugim przypadku za skuteczną drogę pomocy uznaje się psychoterapię, która nie ma zastosowania w przypadku interesującej nas grupy osób. Czasami zachowania te są intencjonalne – a więc świadomie podejmowane w celu wyładowania swej frustracji, dążeniem do zwrócenia uwagi, niewerbalnym przekazem jakiejś informacji itd. Czasami zaś wszystko wskazuje, że są one niezależne od osoby, która się ich dopuszcza. W drugim przypadku uważa się, że autoagresja ma charakter mimowolny i określone ruchy samookaleczające powstają wskutek zaburzeń funkcjonowania mózgu (neurochemiczno -neurologicznych).


Intencjonalność tych działań czy mimowolność? Rozróżnienie to jest niezwykle istotne gdyż zrozumienie, co jest istotą tego typu zachowań u danej osoby pozwoli dobrać właściwy sposób postępowania (np. farmakoterapia, czy nauka alternatywnych form komunikacji). Bezsprzecznym faktem jest to, że zachowania takie jak to, które zostanie za chwilę opisane należy jak najszybciej przerwać. „Na głowie i na twarzy miał wiele blizn po ranach, które sam sobie zadał. Jego uszy były przekrwawione i spuchnięte do wielkości piłek tenisowych, miał złamany nos, często doprowadzał do uszkodzenia stanów kolanowych, uderzając o nie głową, wreszcie uderzając łokciami o swoje boki i dolną część pleców doprowadził do odbicia nerek. Gdyby te zachowania nie zostały powstrzymane, musiałby umrzeć.” Najbardziej skuteczna i rozsądna pomoc opiera się na dokładanej analizie czynników wywołujących i podtrzymujących tego rodzaju zachowania.  Autoagresja to bardzo duże wyzwanie. Skuteczność oznacza zminimalizowanie autoagresywnych aktów. Musi to być jednak okupione ciężką i często nieefektowną pracą. Wokół jest mnóstwo osób, które efektywności przeciwstawiają efektowność. Oni będą najgłośniej protestować i krytykować podejmowane działania. Nie oni są jednak ważni, lecz osoba, której jeśli się nie pomoże- sama nie będzie w stanie tego uczynić. Opracowanie to sporządziłem korzystając przede wszystkim z własnych doświadczeń (oparcie się na analizie indywidualnych przypadków nie powinno uprawniać do generalizowania tych treści na wszystkie osoby autystyczne. Zainteresowanych rozszerzoną wersją tego mini artykułu odsyłam na moją stronę internetową.




Niebezpieczeństwa związane ze stosowaniem technicznych zabezpieczeń osoby autoagresywnej z niepełnosprawnością umysłową.

 

Marcin Michalski. Zespół Szkół nr 13 Kraków.
 

 

            Zachowania samouszkadzające to zachowania ukierunkowane na samego siebie, czego efektem jest uszkodzenie ciała. Niezależnie od tego, czy są to akty kontrolowane czy nie, nauczyciel lub rodzic zmuszony zostaje do interwencji. Interwencja może przybrać szczególną postać w momencie, kiedy mamy do czynienia z osobą dodatkowo wymuszającą unieruchomienie, lub stosującą samounieruchomienie. Zarówno praktyka, jak i literatura przedmiotu (D. Senator 1999, s.65) potwierdzają, że „osoby te pozwalają się związywać i sprawiają wrażenie, jakby przynosiło im to ulgę, a po uwolnieniu wzrasta ich niepokój i próbują same się związać”. W obawie o zdrowie naszych uczniów czy dzieci prezentujących tego typu zachowania, jesteśmy skłonni wyrazić zgodę na zastosowanie technicznych zabezpieczeń, które z jednej strony zapobiegną uszkodzeniom ciała, z drugiej zaś zapewnią nam chwilowy spokój. Nie sposób wskazać wszystkich środków, które bywają używane do opanowania omawianych zachowań, ale warto wymienić tu wszelkiego rodzaju kaski ochraniające głowę, paski krępujące ręce, obciążniki zakładane na ręce i nogi, kaftany, rękawiczki i szereg innych, jakby się zdawało „udogodnień”. Celem niniejszego artykułu jest próba odpowiedzi na pytanie:, dlaczego podjęcie decyzji o użyciu technicznego zabezpieczenia może być niebezpieczne?

 

1. Użycie kasku oraz podobnych ochraniaczy piętnuje tą osobę. Niektórzy decydują się wychodzić z osobą na zewnątrz, narażając ją i siebie na komentarze i nietolerancję ze strony innych osób, które nie rozumieją, dlaczego ktoś używa takich „akcesoriów”.

 

2. Uzyskany spokój jest pozorny. Akty autoagresji są chwilowo stłumione, więc problem nie jest rozwiązany, a jedynie chwilowo opanowany. Pozorność spokoju można zweryfikować, zdejmując wprowadzone zabezpieczenie.

 

3. Upośledza udział tej osoby w życiu codziennym. Należy zdawać sobie sprawę z faktu, iż osoby przejawiające rozważane problemy, nie chcą oddać na polecenie kasku, czy innych przedmiotów. Powoduje to, że staje się niemożliwe samodzielne jedzenie (z uwagi na skrępowane ręce), kąpiel (założone na przegubach dłoni obciążniki, na głowie kask) oraz szereg innych podstawowych aktywności.

 

4. Często niebezpiecznie ewoluuje. Zachowaniom takim towarzyszyć mogą inne, bardzo uciążliwe zachowania. Przykładem takim jest zbieractwo (uczeń gromadzi w dłoniach resztki jedzenia czy śmieci, które ulegają wraz z czasem rozkładowi). Ponadto wyrażenie zgody np. na skrępowanie rąk, pociągnąć może za sobą kolejne żądania.

 

5. Wyzwala coraz większą agresję i autoagresję. Uczeń walcząc o odzyskanie tych wzmocnień (tak należałoby postrzegać funkcję tych przedmiotów), ucieka się do coraz poważniejszych zachowań, które mają na celu skłonienie osoby dorosłej do oddania odebranego „wzmacniacza”. Efektem bywa przyrost siły ucznia i niekorzystne praktykowanie negatywnych zachowań.

 

6. Bywa nieobojętne dla zdrowia. Osoba taka śpi oraz prowadzi wszystkie inne czynności życiowe, nie pozwalając usunąć zabezpieczeń, choćby na czas trwania danej aktywności. Znane są przypadki zaniedbań higienicznych, które wraz z upływem czasu przekształciły się w chorobę grzybiczą.

 

7. Prowadzi do regresu. Brak możliwości normalnego uczestniczenia w życiu domu, czy szkoły prowadzi do coraz większego oddalania się od codziennych realiów. Konsekwencją może być wycofanie się z jakichkolwiek wymagań wobec tej osoby i w efekcie zmiana trybu nauczania, na nauczanie indywidualne.

 

8. Wprowadza to niejasność i niekonsekwencję oddziaływań. Przewidzieć można, że pośród osób znaczących dla ucznia, znajdą się osoby „pozwalające” i „niepozwalające”. Niejednolitość oddziaływań prowadzi do niepewności ucznia i w konsekwencji do coraz większych zaburzeń zachowania.

 

9. Wyeliminowanie „technicznych udogodnień” bywa długotrwałe. Zabezpieczenia są stosowane czasem przez tygodnie, a nawet miesiące. Prowadzi to do szybkiego przyzwyczajenia się (dotyczy to obu stron) i utrwalenia nieprawidłowego wzorca zachowania.

 

10. Istnieje ryzyko nadużyć. Podobnie, jak w przypadku kary, której moc trzeba zwiększać, tak i w przypadku zabezpieczeń, konieczne może się okazać używanie coraz wymyślniejszych rozwiązań. Znane są przypadki zbyt długiego i zbyt mocnego wiązania kończyn w celu zapobieżenia samouszkodzeniom.

 

W świetle zaprezentowanych konsekwencji, podjęcie decyzji o zastosowaniu technicznego środka zabezpieczającego powinna w moim przekonaniu być ostatecznością. Jeśli ta ostateczność nastąpi, należy w zaplanowany sposób wycofywać zastosowany środek aż do jego jak najszybszego zlikwidowania. Wszelkiego rodzaju nienaturalne rozwiązania niosą w tym przypadku skutki uboczne, dlatego też należy działać z rozwagą, gdyż w innym przypadku konieczne będzie długotrwałe powracanie do stanu normalności.

 

Artykuł ten jest częścią prowadzonego kursu n/t „Technicznych aspektów redukowania trudnych zachowań u osób z autyzmem upośledzonych umysłowo”.

 

Wykorzystany został cytat artykułu Diany Senator „Zachowania samouszkadzające samouszkadzające osób z niepełnosprawnością umysłową. Przegląd literatury” w: Dziecko Autystyczne, T. VII nr 1/ 1999.

 

Zapraszamy na a tam pierwsze materiały szkoleniowe do pobrania. Wybrane materiały również tu:

Chętnych na kolejną
edycję kursu
prosimy o

Możliwy jest również kontakt za pośrednictwem darmowej ORANGE BRAMKI SMS

=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=